Asset Publisher Asset Publisher

Back

Uroki majowej zimy

Uroki majowej zimy

Podobno jedyną stała cechą naszego klimatu jest jego zmienność, na dodatek, jak stwierdził Wujek Dobra Rada z „Misia”- był on zawsze przeciwko nam.

     Rzeczywiście nawroty zimowej aury nieraz narobiły nam kłopotów, że tylko wspomnę katastrofalną okiść z 13 kwietnia 1994,w wyniku której połamane drzewa i konary zablokowały na jakiś czas wiele polskich dróg. Tym razem nie było tak strasznie, a w aspekcie estetyki krajobrazu, może nawet sympatycznie. Bez wątpienia kuriozum stanowi widok pokrytych śniegiem roślin w pełni rozwiniętym ulistnieniu, a cóż dopiero kwitnących. Dla ambitnego fotografika to ciekawe wyzwanie, ale i niebywała okazja. I tę okazję  Pan Marek wykorzystał znakomicie ku naszej, a nie wątpię że i Państwa radości.

     I choć to właśnie krajobraz miał być głównym tematem tej sesji zdjęciowej, to las podsunął nowe okazjonalne tematy. Pierwszy z nich to entuzjastyczne zachowanie szpaka, który po długim okresie posuchy, mógł wreszcie zażyć kąpieli w kałuży, i przeprowadzić gruntowną toaletę, o jakiej zapewne marzył od tygodni.

     Drugi temat przyszedł z pomocą miejscowego leśniczego, również entuzjasty fotografii przyrodniczej. Była nim wysiadująca słonka. Choć natura wyposażyła tego bekasa w kameleonią wręcz zdolność mimikry, obaj nasi tropiciele wypatrzyli ją na dystansie pozwalającym uwiecznić chwilę, a ptaka pozostawić w przekonaniu, że pozostał niezauważony. Gdy już nasycicie Państwo oczy, zachęcam do bliższego poznania biologii słonki, choćby w Wikipedii. Budowa jej dziobu, toki zwane ciągami i pozorna monogamiczność, to bardzo zajmujące zagadnienia.

     Trzeci z tematów, może nie wymagał tak jak poprzednie, indiańskiej spostrzegawczości i refleksu rewolwerowca, nie mniej nawet dla zawodowego florysty byłby czymś, jak odkrycie Klondike czy El Dorado dla amerykańskiego trapera.  To zmieszczone w jednym kadrze dwa botaniczne, jak dla naszego regionu rarytasy. Oba bowiem są na północnej granicy swego geograficznego zasięgu. Jednym jest Pióropusznik strusi, dorastająca do 1,5 m wysokości paproć, co prawda dająca się uprawiać w ogrodzie, ale w warunkach dzikich ma w północno-wschodniej Polsce tylko dwa zarejestrowane stanowiska. Drugim – czosnek niedźwiedzi, dość pospolity na południu i coraz popularniejszy w uprawie ogrodowej, z uwagi na swoje walory kulinarne, jednak  jego wymagania siedliskowe sprawiają, że w Puszczy Augustowskiej jest „białym krukiem”.